“Nasz” zawodnik w rajdzie MTB

Kilka tygodni temu dostaliśmy sms z prośbą o wypożyczenie roweru na rajd MTB, który miał odbyć się w pobliskim Ostrowcu. Zdziwiliśmy się nieco tym nietypowym zapytaniem – wszak nasze rowery to sprzęt bardziej turystyczny niż wyścigowy. Mimo to zaprosiliśmy nadawcę wiadomości do nas, by mógł zobaczyć czy któryś z jednośladów się nada. Potem nastąpiły dwa tygodnie ciszy – nie wiedzieliśmy o maratonie, myśleliśmy więc że już minął i sprawa jest nieaktualna.

W któryś piątek zjawił się u nas Władysław. Na co dzień uczeń pilskiego technikum, spędza wolny czas trenując bieganie i kolarstwo. Ma na swoim koncie tak ciekawe wyścigi jak “Bieg na wieżę” w Bielawie, który trwa zaledwie kilka minut: “wystarczy” pokonać ponad 300 stopni kościelnej wieży. Gryf Maraton w Ostrowcu to jego pierwszy wyścig MTB. Udało nam się znaleźć rower, który odpowiadał Władysławowi, po czym on wyruszył na wyścig, a my trzymaliśmy kciuki. Wrócił w poniedziałek i okazało się, że całkiem nieźle sobie poradził: na ponad 150 zawodników, “nasz” zajął 45. miejsce. Ekspertami nie jesteśmy, ale jak na pierwszy raz to chyba bardzo dobrze. Tutaj można sprawdzić pełne wyniki, a trasa wyścigu wyglądała tak.

Cieszymy się, że w jakiś sposób przyczyniliśmy się do sukcesu młodego sportowca – choć oczywiście największa część przygotowań należała do niego. Podziwiamy chęci do treningu i wytrwałość i życzymy wielu wygranych wyścigów!

"Nasz" zawodnik i nasz rower

Posted in wyścigi | Leave a comment

Trasa nr 2

Długość: 25km
Czas: 2,5 godziny
Jakość drogi: 3,5/5

Mapka trasy nr 2

Tym razem prezentujemy nieco dłuższą trasę – w sam raz na ciepłe popołudnie wśród śpiewu ptaków, zapachu grzybów, a nawet… magii. W pobliżu Wałcza bowiem znajduje się magiczna górka – droga, na której samochody same jeżdżą pod górę, a przedmioty które powinny staczać się z górki zatrzymują się. Fenomen ten nie został nigdy do końca wyjaśniony, jest kilka teorii, lecz według mnie najbardziej prawdopodobnym wytłumaczeniem jest złudzenie optyczne. Jest to też stosunkowo łatwe do potwierdzenia lub obalenia – wystarczyłoby pojechać na górkę z dokładną poziomicą i zobaczyć, co pokazuje. Zachęcamy rowerzystów do eksperymentów!

Zaczynamy standardowo, czyli jedziemy z wypożyczalni ulicą Chopina aż do Morzyc. Przejeżdżamy obok leśniczówki i placu zabaw, wjeżdżamy na drogę nr 14 wiodącą do Nakielna i podążamy nią aż do tej właśnie miejscowości. Jest to utwardzona, szeroka droga, którą można jechać nawet typowo miejskim rowerem – nie ma na niej piaszczystych miejsc ani błota. Napotkamy tylko jeden moment w którym trzeba wiedzieć gdzie skręcić (zdjęcie nr 1) – skręcamy w lewo. W Nakielnie możemy skręcić w prawo w dwóch miejscach: (2) lub (3). Pierwszy zjazd prowadzi do bazy żeglarskiej, a drugi bezpośrednio na plażę.

Jadąc prosto wjeżdżamy do Nakielna (4) i na pierwszym skrzyżowaniu skręcamy w lewo (5). Jedziemy teraz drogą Nakielno-Strączno, na której ruch samochodowy jest niewielki – gdy my jechaliśmy, minęły nas trzy auta. Nawierzchnia jest oczywiście asfaltowa, więc mamy chwilę by odpocząć od leśnych wertepów. Po około dwóch kilometrach widzimy po prawej stronie drogowskaz na “Czarodziejską górkę”. Jeśli nie przeszkadza nam dość piaszczysta droga leśna, to najlepiej skręcić w prawo właśnie tutaj (6). Jeśli wolimy asfalt, jedziemy prosto i po 2-3km skręcamy w pierwszą po prawej drogę asfaltową. Nadłożymy wtedy mniej więcej 4km. My jednak polecamy drogę leśną – wolimy poszukać na piasku śladów zajęcy i saren niż mknąć czarną szosą. Kiedy znów dojedziemy do asfaltu, należy skręcić w prawo (7) – magiczna górna znajduje się – nomen omen – za górką, po około 300m od zakrętu (8).

Bardzo blisko górki znajduje się plaża przy całkiem czystym i mało znanym jeziorze Nakielno. Wystarczy zjechać w lewo zaraz po ponownym wjechaniu na asfalt – łatwo zauważyć skręt, gdyż droga którą trzeba pojechać biegnie pod wiaduktem kolejowym (9). Duża tablica informuje nas, że w 2008 roku wyremontowane zostały drogi leśne, co jest zauważalne – jakość ścieżki na którą się wjeżdża jest porównywalna do drogi Wałcz-Nakielno. Aby dojechać na plażę trzeba skręcić na drugim skrzyżowaniu w prawo (10), a potem od razu w lewo. Po minucie jazdy wąską ścieżką leśną dojeżdżamy do plaży (11). Jak widać, gdy tam dotarliśmy, była ona wyludniona mimo ładnej pogody.

Wracamy do drogi Strączno-Rutwica i zmierzamy w stronę Strączna. Po ponownym dojechaniu do szosy prowadzącej z Nakielna do Strączna, skręcamy w nią (12) i po około 400 metrach znów skręcamy, tym razem w lewo. Trudno przeoczyć ten zjazd – po lewej widać na drzewie drogowskaz “Bunkry / Trasa W-8″ (13). Rzeczywiście, można sobie wycieczkę umilić odwiedzeniem niemieckich bunkrów z czasów II Wojny Światowej – opis tej trasy zostawiamy na później, tymczasem odsyłamy do mapek ustawionych na trasie, na przykład przy wyżej opisanym skręcie.

Aby dojechać do drogi nr 14, którą wrócimy do Wałcza, najprościej jest jechać cały czas drogą nr 13 na którą właśnie wjechaliśmy. My jednak testowaliśmy “trzynastkę” kilkakrotnie i stwierdzamy, że za dużo jest na niej piasku – czasami naprawdę trzeba zejść z roweru i chwilę go prowadzić. Udało nam się znaleźć kilka alternatywnych tras, a zaprezentujemy teraz najlepszą. Po przejechaniu pod torami miniemy po prawej stronie gospodarstwo. Jedziemy prosto i po 300 metrach zjeżdżamy lekko w prawo, w drogę “bardziej leśną” (zdjęcie nr 14). Tą drogą jedziemy przez około kilometr, a następnie na większym rozdrożu skręcamy w prawo (15) – na drzewie widać znak czarnego szlaku. Po pięciuset metrach znów skręcamy, tym razem w lewo (16) – tą drogą dojedziemy do samej “czternastki” (17). W ten sposób ominęliśmy trudności związane z piaszczystą nawierzchnią przynajmniej częściowo, bo kilkadziesiąt ostatnich metrów naszej drogi też pokrywa piasek.

Ogólny stan trasy oceniamy dobrze. Najsłabszy jej punkt to przejazd z drogi Nakielno-Strączno do magicznej górki – może niedługo uda nam się znaleźć drogę, którą łatwiej będzie przebyć jednośladami. A może ktoś z Czytelników już taką odkrył…?

Posted in trasy | 1 Comment

Trasa nr 1

Długość: 13km
Czas: 1 godzina
Jakość drogi: 3/5

Mapka trasy nr 1

Zaczynamy od opisania krótkiej trasy w pobliżu wypożyczalni, czyli w kierunku Morzyc i drogi leśnej nr 14 na Nakielno. Po drodze nie ma specjalnych atrakcji turystycznych – pojechaliśmy tam z zamiarem sprawdzenia dróg leśnych i z założeniem że w końcu gdzieś dojedziemy. Okazało się, że trasa jest przejezdna i bardzo ładna, a my nigdzie nie błądziliśmy.

Startując z Morzycówki, jedziemy prosto przez około kilometr drogą nr 14 (na Nakielno). Na zdjęciu nr 1 widać skrzyżowanie – po prawej stronie stoi kamienny słupek z oznaczeniem “163″ (a może “193″?). Droga jest twarda, choć najlepiej jedzie się trawiastym środkiem, niezniszczonym przez koła pojazdów. Na pierwszym rozdrożu (nr 2) skręcamy w prawo ponieważ droga tam wygląda lepiej, na kolejnym jedziemy lewą odnogą i po kilkudziesięciu metrach dojeżdżamy do torów kolejowych. Po kolejnych kilku minutach dojeżdżamy do następnego rozstaja (nr 3) – tutaj do wyboru mamy dwie drogi, z których każda jest leśną ścieżką. Lewa odnoga jest zdecydowanie mniej używana, jedziemy więc w prawo. Widać, że dość często jeżdżą tędy rowery. To pewnie wędkarze, bo – ku lekkiemu zaskoczeniu – po chwili dojeżdżamy do jeziora Raduńskiego (nr 4) mniej więcej na wysokości półwyspu. Wielu myśli, że ścieżka nad jeziorem kończy się przy moście wiszącym – to nieprawda, prowadzi ona dużo dalej, ale to temat na inny wpis.

Ścieżka nad jeziorem jest trochę bardziej zaniedbana – co kilkadziesiąt metrów widzimy na niej gałęzie zerwane z drzew lub rośliny, które rozpanoszyły się ze swymi liśćmi nieco za daleko. Na szczęście nie utrudnia to za bardzo jazdy, bo wszystkie te przeszkody da się bez trudu ominąć. Skręcamy w prawo w pierwszą porządnie wyglądającą ścieżkę (nr 5), która po kilkudziesięciu metrach zmienia się w dobrą, szeroką drogę po której dwa rowery mogą jechać obok siebie (nr 6). O tej porze zewsząd da się słyszeć odgłosy wycinek, choć ciężkie sprzęty widzieliśmy tylko raz – na kolejnym skrzyżowaniu (nr 7). Tą bardzo wygodną drogą dojeżdżamy aż do “głównej” trasy rowerowej (nr 8), gdzie skręcamy w prawo i wracamy do Wałcza.

Trasę nr 1 (przyjmijmy na razie taką prowizoryczną numerację) polecamy na krótki wypad w ciągu dnia w celu rozruszania kości. Nie ma tam miejsca na piknik, ale też trasa nie jest tak długa, by był on potrzebny. Jest to także dobry wybór w upalną pogodę – po skręceniu z drogi nr 14 cały czas jedziemy w cieniu, a w połowie drogi dojeżdżamy do jeziora, od którego bije chłodniejsze powietrze, nie ma jednak kąpieliska lub chociaż miejsca w którym dałoby się łatwo zejść do wody.

Posted in trasy | Leave a comment

Trasy rowerowe

Nie wypożyczalibyśmy rowerów, gdybyśmy nie byli pasjonatami dwóch kółek. Gdy tylko znajdziemy wolną chwilę, wyciągamy rowery i jedziemy odkrywać nowe drogi – a jest co odkrywać. Okazuje się, że w podwałeckich lasach jest mnóstwo dróg i ścieżek leśnych, których nie ma na większości map, a które są przejezdne. Co więcej, oferują bliskość natury, ciekawe i spokojne miejsca, dzikie plaże, zapomniane cmentarze, pomniki przyrody, piękne okazje na piknik. Czego więcej może sobie życzyć rowerzysta?

Otóż my życzylibyśmy sobie, żeby trasy te były oznakowane lub chociaż żeby powstała mapa je uwzględniająca. Przez nasze codzienne wycieczki będziemy do tego dążyć – każdy przebyty kilometr zapamiętamy i opiszemy, dodając do tego zdjęcia rozdroży i charakterystycznych miejsc. Chcielibyśmy, by dzięki temu turystyka rowerowa w Wałczu zyskała na popularności – wtedy będzie można poruszyć temat odpowiedniej infrastruktury. Zapraszamy do wspólnego odkrywania naszych tras!

Posted in trasy | Leave a comment

Nowa strona

Witamy na naszej stronie!
Od tej pory będziemy zamieszczać tu różne informacje dotyczące naszych rowerów, turystyki rowerowej w ogóle i w szczególności tras wokół Wałcza. Zapraszamy do czytania i komentowania.

Posted in Uncategorized | Leave a comment